Zostały tylko ślady podków …
Rajdy konne to wyjątkowa forma wypoczynku, dająca wiele radości wynikającej z wielogodzinnego obcowania z końmi i przyrodą, doskonale sprzyjająca zapomnieniu o codziennych sprawach. Nasze rajdy są także poświęcone wspomnieniom, historii i tradycji wynikającej z tego, że jesteśmy spadkobiercami ułanów 10 Pułku Ułanów Litewskich.
Organizowaliśmy rajd Szlakiem Podlaskiej Brygady Kawalerii (13. 04. 2013), Rajd Szlakiem 1 szwadronu 10 Ułanów Litewskich (5.04.2014). Tegoroczny – dwudniowy, 25 i 26. 04. 2015 to była wyprawa Śladami Przodków 1919 ( w końcu marca 1919 roku z Pietkowa – szwadron ckm i ułani z Bielska wyruszyli do Strabli.
Tam po kilkugodzinnym odpoczynku wyruszyli na front). W tym roku po raz pierwszy na szlak przodków z „10” wyruszyli wraz z nami koledzy z Sokólskiego Pododdziału Kawalerii im 10 Pułku Ułanów Litewskich i nasz przyjaciel „Ziółek” Arek Ziółkowski ze Stowarzyszenia im. 2 Szwadronu 11 Pułku Ułanów Legionowych. Wyruszyliśmy z Pietkowa ( dwie sekcje), by koło zabytkowych modrzewi – obok których stał pietkowski pałac i niedaleko były stajnie – podążyć „strabelskim gościńcem” ku Strabli. Gościniec sprzyjał galopom i cwałom. Konie mogły pokazać pełnię swojej możliwości. Ochota, na której jechał nasz najmłodszy kolega ułan Czarek Chrabołowski tak się rozochociła, że wyprzedziła nawet Kaprysa komendanta. Wachmistrz Darek Kozakiewicz krótko skwitował poczynania najmłodszego: „Przed gospodarza nie wyłaź!” i pochwycił umykającego ułana. Teraz już w wojskowym porządku wszyscy jechali ku rzece i po jej przekroczeniu dalej. Mała chwila na odpoczynek w Samułkach. Rajd nie skończył się w Strabli. Skorzystaliśmy z gościnności mieszkańców Rzepnik i udaliśmy się dalej. Krótki popas w Doktorcach i na noc do remizy w Rzepnikach. Po drodze jeszcze czekał nas poczęstunek u sołtysa Dorożek. I w końcu dotarliśmy.
Tu nasza sekcja taborowa (ułani: Grzegorz Jaworski, Staś Łupiński i Andrzej Ostrowski) miała już gotową do wydania gorącą grochówkę i przygotowane wybiegi dla koni. Tabor zresztą cały czas asekurował jeźdźców. Koledzy dbali o napoje, prowiant dla ludzi i zwierząt, i o bezpieczeństwo na drodze. Gościnni strażacy i pani sołtys Rzepnik spisali się też na medal, wojsko miało lokum jak się zowie. Wieczorem było ognisko i ułańskie śpiewy.
W drodze powrotnej uczestniczyliśmy we mszy świętej w kościele pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia NMP w Tryczówce. Ułani mieli też okazję poćwiczyć musztrę, a konie osłuchać się ze strzałami. Późnym popołudniem wróciliśmy do naszej kwatery głównej.
